To jest archiwalna wersja serwisu nj24.pl Tygodnika Nowiny Jeleniogórskie. Zapraszamy do nowej odsłony: NJ24.PL.

Zażądał miliona dolarów okupu

- W garażu jest bomba – taką informację usłyszała w słuchawce telefonu mieszkanka Karpacza. Sprawca zażądał okupu w zamian za nie odpalenie jej. Szybko wyszło na jaw, że był to głupi żart.

 

Kobieta otrzymała tajemniczy telefon w sobotę po godz. 20. Nieznany mężczyzna groził jej, że odpali bombę, którą podłożył w garażu. Zażądał od niej miliona dolarów okupu. Miała pieniądze zostawić w krzakach przed posesją.

Kobieta na szczęście zawiadomiła policję. Co prawda podejrzewano, że może być to głupi żart, ale oficer dyżurny na wszelki wypadek na miejsce wysłał funkcjonariuszy z nieetatowej grupy rozminowania minersko-pirotechnicznego celem sprawdzenia domu wraz pomieszczeniami gospodarczymi – mówi podinspektor Edyta Bagrowska, rzecznik prasowy jeleniogórskiej policji. - Specjaliści niczego podejrzanego nie znaleźli.

Równolegle prowadzone były czynności zmierzające do ustalenia osoby, która dzwoniła do mieszkanki Karpacza. - Okazało się, że abonentem telefonu jest 33-letni mieszkaniec Zamościa – mówi E. Bagrowska.

Policja szybko ustaliła, że to nie on dzwonił, a jego 15-letni syn. - Chłopak tłumaczył, że to był żart a numer do mieszkanki Karpacza wybrał przypadkowo – mówi rzeczniczka.

Nastolatek za ten żart odpowie przed sądem rodzinnym.