To jest archiwalna wersja serwisu nj24.pl Tygodnika Nowiny Jeleniogórskie. Zapraszamy do nowej odsłony: NJ24.PL.

Piechowice: spór o przedszkolne posiłki

Piechowice: spór o przedszkolne posiłki

62 osoby podpisały się pod petycją w sprawie wyżywienia w Przedszkolu nr 1 w Piechowicach. Chodzi o katering, z którego rodzice nie są zadowoleni. Dzisiaj w tej sprawie zebrała się Komisja Edukacji, Sportu i Turystyki przy RM Piechowice. Byli rodzice (dziesięcioro), władze miasta, dyrekcje obydwu miejskich przedszkoli. Zabrakło jedynie przedstawiciela „Oliwii”, firmy kateringowej, co do której usług było tyle uwag.

Monika Konieczna, przewodnicząca Rady Rodziców Przedszkola nr 1 oraz Magdalena Kraczek, jej wiceprzewodnicząca, wypunktowały słabości dowożonych posiłków. Twierdziły, że ich waga i wartość kaloryczna nie zawsze odpowiada normom. Zarzucały, że dostawca zaopatruje się w dyskontach, kupując najtańsze, pozbawione wartości produkty. Zaprezentowały przy tym zestaw takich produktów, zalecając zebranym, żeby wczytali się w ich skład i pytając, czy to są składniki zdrowego żywienia. - W tygodniu dzieci, według umowy z firma kateringową, powinny mieć zapewnione na obiad dwa posiłki mięsne, jeden półmięsny, rybę i danie mączne. Tymczasem za dania mięsne uznaje się kotlet z mortadeli i pieczoną kiełbasę – argumentowała Magdalena Kraczek, dodając, że w takich produktach mięso stanowi lewie 10 proc., a reszta to niezdrowa chemia. Analiza jadłospisów z ostatnich tygodni – w opinii mam z Rady Rodziców – potwierdza, że usługodawca nie stosuje się do wymagań umowy. Panie zadały sobie trud i wyrywkowo ważą podwieczorki i określają ich wartość kaloryczną. Kilkukrotnie – jak utrzymują - wykazały niedowagę oraz zbyt małą wartość odżywczą. Wskazują, że dostawca zobowiązał się dostarczać ciasta własnego wypieku. Tymczasem regułą jest serwowanie ciast z dyskontów. Według Moniki Koniecznej często jest tak, że jadłospis nie w pełni odpowiada temu, co serwuje się dzieciom. - Ostatnio było tak, że na śniadanie miała być kawiarka, serek homogenizowany i kawa inka. Był chleb kwadratowy, chyba tostowy, cienko posmarowany serkiem. Powinna być kawiarka i wyraźna porcja serka – mówi. Lidia Soliło, poprzednia przewodnicząca Rady Rodziców potwierdziła, że posiłki są kiepskiej jakości i przypomniała, jak ją niespełna rok temu zapewniano w urzędzie, że przejście z własnej kuchni na dostawy posiłków z firmy zewnętrznej nie wpłynie na ich jakość.

 

W czasie spotkania rodzice zarzucili dyrekcji, że nie egzekwuje zobowiązań dostawcy w sprawie jakości posiłków. Kto ocenia ich wartość? Okazuje się, że tego ma pilnować osoba zatrudniona przez dostawcę usługi. Ostatnio firma „Oliwia” zmieniła odpowiedzialnego za tę sferę, nie powiadamiając dyrekcji przedszkola, co według umowy powinno mieć miejsce. W przedszkolu sprawdzana jest jedynie waga i temperatura dostarczanych posiłków. Zajmuje się tym Renata Bogusz, która jeszcze rok temu sama przygotowywała posiłki w przedszkolnej kuchni. Dyrektor Biel utrzymywała, że obecnie podawane posiłki nie są gorsze niż były w czasie, gdy placówka miała swoja kuchnię. Burmistrz Rudolf zauważył, ze aby w pełni porównać jakość posiłków obydwu przedszkoli trzeba by mieć wiedzę, gdzie się zaopatruje Przedszkole nr 2. Wątek jakości posiłków został wzbogacony o konsultacje z Bożeną Woś, dyrektor Przedszkola nr 2. Postawiona w niezręcznej sytuacji konfrontacji z koleżanką z drugiej placówki, przyznała, że dzieci w jej przedszkolu nie jadają na obiad mortadeli albo parówek w sosie pomidorowym, a ciasta są wyłącznie własnego wypieku. Do tego w odróżnieniu od kateringowego systemu, w jej przedszkolu dzieci mogą liczyć na dokładki owoców. Jednocześnie wyjaśniono, że na tzw. wsad do garnka w obydwu przedszkolach przeznaczane są identyczne kwoty.

 

Dla rodziców nie miała większego znaczenia sprawa kosztów, choć tutaj rodzi się kilka pytań. Na przetarg na usługi kateringowe w przedszkolu zgłosiła się w ubiegłym roku jedna tylko firma – właśnie „Oliwia”, należąca do Magdaleny Wojtaś. W tym roku zorganizowano dwa przetargi na katering na okresy od stycznia do lutego i od marca do grudnia. Za każdym razem zgłaszała się jedynie „Oliwia”, przy czym za drugim razem jej propozycja cenowa znacznie odbiegała od proponowanej przez samorząd. Ten ostatni wyliczył koszt usługi na 77,5 tys. zł, a jedyny oferent – 98,1 tys. zł.

 

Ten dyktat kateringowego monopolisty drażni radnych. Na spotkaniu dociekali, co można zrobić, aby nie być nań zdanym. Przy tej okazji pojawił się wątek, w którym przewodnicząca komisji Ewa Szmel nie mogła sobie przypomnieć, kiedy zapadła decyzja o wprowadzeniu kateringu w przedszkolu. Wtórowali jej Daniel Potkański, przewodniczący rady, oraz Jacek Kamiński, wiceprzewodniczący. Grażyna Biel, dyrektorka przedszkola i radna Anna Koprowska musiały im przypominać, że było takie spotkanie i dyskusja. Forsowana na komisji teza, że to burmistrz podjął taką decyzję, a rada nie miała na nią najmniejszego wpływu, straciła więc mocno na ostrości.

 

Momentami dzieci i ich posiłki schodziły na plan dalszy, a do głosu dochodziły wyborcze już emocje. Radni Potkański i Kamiński wypominali burmistrzowi, że nic nie robi i ignoruje wszelkie cenne dla Piechowic projekty. Na co Witold Rudolf, burmistrz odpowiadał: macie większość w radzie, możecie przegłosować wszystko. - Tylko trzeba się wziąć do roboty – dopowiadał radny Włodzimierz Kraszewski. W pewnym momencie burmistrz musiał opuścić spotkanie, co także wytknął mu wiceprzewodniczący Kamiński, sugerując, że nie przejmuje się sprawami ludzi.

 

Na spotkaniu zdecydowanie zabrakło Magdaleny Wojtaś, właścicielki „Oliwii”. Była zaproszona, a jej głos pewnie pomógł by ustalić fakty. Zgromadzeni czuli się zlekceważeni tym bardziej, że na zebraniu była pracownica tej firmy, bez prawa do jej reprezentowania, ale kilkukrotnie kwitująca uwagi padające na sali jako „bzdury”.

 

Jakie wnioski ze spotkania? Przeważał pogląd, że trzeba doprowadzić do wyjścia przedszkola z kateringowej pułapki. Drogi ku temu są dwie: albo przywrócić kuchnię w Przedszkolu nr 1, albo dokonać takich zmian organizacyjnych, żeby było ono obsługiwane przez kuchnię drugiego piechowickiego przedszkola. Pierwsza możliwość wiązałaby się z dużymi nakładami, na które, jak ocenia burmistrz Rudolf, miasta nie stać. Powodem zamknięcia przedszkolnej kuchni w ubiegłym roku było niespełnianie przez nią norm sanepidowskich. Radni komisji edukacji, sportu i turystyki postanowili zebrać informacje na temat ewentualnych kosztów przywrócenia kuchni w przedszkolu, rozpoznać prawne i organizacyjne uwarunkowania korzystania z jednej kuchni przez dwa przedszkola oraz możliwości i koszty zerwania umowy z firmą „Oliwia”. Kolejne spotkanie komisji w tej sprawie zaplanowano za kilka tygodni. - Gdy będziemy znali odpowiedzi na powyższe pytania, zadecydujemy co dalej – podsumowała przewodnicząca Ewa Szmel.

 

Więcej na ten temat w najbliższym numerze Nowin Jeleniogórskich

IMG_4135.jpg
DSCF1839.JPG
DSCF1884.JPG
DSCF1889.JPG
IMG_4093.jpg
IMG_4098.jpg
IMG_4107.jpg
IMG_4109.jpg
IMG_4113.jpg
IMG_4118.jpg
IMG_4124.jpg
IMG_4129.jpg
IMG_4130.jpg
IMG_4132.jpg

Komentarze (72)

no i kogoś to zabolało że komuś się powodzi a gdzie byliście jak był przetarg i przed nim -- prezesie jestesmy z tobą .

Rafał Mazur z Piechowic (żołnierz Schetyny) jakoś nie chce tym ludziom pomóc. Mazur koniecznie chce zostać starostą i trzepać dużą kasę. Głowę zadziera bardzo wysoko. A problemy szarych ludzi jego nie obchodzą.

nie jest tak ze sanepid zwrócił uwagę, nie na kuchnie ze nie spełnia norm , a na ciąg komunikacyjny czyli przejście z kuchni do sal z posiłkami ? Można było pozostać na przedszkolnego kuchni ,ale komuś zależało ,tylko na czym...

Zal komuś tyłek ściska i tyle...

A ściska , nie twoje dziecko musi jeść mortadele i kiełbasę... A moje tak, Dobrze ze walczą dziewczyny,brawo dla nich

Dzięki popierajcie nas to wygramy! Kochana tą kiełbaską i mortadelą w ogóle się nie martw, te małe potwory wszystko zeżrą byle im przez gardło przeszło! Żebyś wiedziała co my dodajemy do posiłków, trociny, piasek, nawet małe kamyki hihihi :) wszysko zeźrą i musi im to służyć bo nawet do kibla nie biegają. Całuski i trzymajcie za nas kciuki!

Wlasnie ze biegaja ...ale ta sprawa zajmie sie odpowiednia placowka...

Multiprezes jest prezesm juz wszystkich instytucjii w Piehowiach,specem od wszystkiego..rece opadaja...a dorabianie sie na zdrowiu dzieci to skandal...

ZDRUZGOTNA - jak byłabyś wyedukowana i miała doświadczenie to też mogłabyś być osobą orkiestrą!!!!
Widać w Piechowicach brak osób kompetentnych. A Tobie pozostaje siedzenie i użalanie się nad sobą i zazdrość, że ktoś ma lepiej!!!

Uwierz mi ze czas mafii buraczanej RUDOWOJTO sie konczy.Nastepne wybory beda koncem tragikomedii,ale rowniez koncem ukladow.Zazdrosic nie mam czego,bo jak bym zarabiala na zdrowiu dzieci,to w nocy nie zmruzylabym oka.Szkoly jakies mam,podobno nawet wiecej od multiprezesa.A jak z nimi trzymasz to swiadczy tylko o twojej edukacji!

Grochówa, fasolowa, kapuśniak, mortadela, kiełbasa i parówka w sosie to podstawa jadłospisu w tym przedszkolu. No i jeszcze jak widać na zdjęciach wypasione śniadania: białe pieczywo z masłem i herbata. Jeszcze niedawno na stronie przedszkola było motto mówiące o zdrowym żywieniu naszych dzieci w naszym przedszkolu. Teraz jest nowe motto: "Posiłki dla dzieci przygotowywane są przez BAR "OLIWIA" w Piechowicach"

To niech pani Magdalena Wojtaś wlascicielka cateringu, sama podaje takie posilki swoim dzieciom. Ciekawe czy z checia zjedza. A sa przypadki zatruc.Mortadela to najwiekszy syf jaki moze byc. Dzieci z przedszkola przychodza do domu glodne. Podwieczorki sa skromne, zamiast dac dziecku pol jablka to dostaje jedna ósma. To za co my do cholery płacimy.

tak źle nie było w Piechowicach NIGDY - szkoda że burmistrz zmarnował kadencję

"...Powodem zamknięcia przedszkolnej kuchni w ubiegłym roku było niespełnianie przez nią norm sanepidowskich." Co jak co ale dobro dzieci najważniejsze! jak się żywimy tak żyjemy! a może sanepid stawiając wymagania powinien uwzględnić możliwości dostosowania, OCENIĆ zagrożenia, jak w innych przypadkach (UJĘCIA WODY) dać wydłużony czas przystosowania do wymagań sanitarno - higienicznych, żywieniowych. NO CÓŻ, TANDEM SAM NIE SPEŁNIAJĄC WYMAGAŃ PCA - BADAŁ I WYDAWAŁ WYNIKI NAWET NIE DOSTOSOWAŁ SIĘ DO ZALECEŃ POLSKIEGO CENTRUM AKREDYTACJI W WYZNACZONYM TERMINIE I DALEJ RZĄDZI - więc nic się nie zmieni.
SANEPID NIESTETY NIE uwzględniał DOBRA DZIECI - ale CELE marketingowe innych i swoje w tym względzie, jakie? UJAWNIŁ DANE SZKÓŁ FIRMIE .... NIE WAŻĄC NA SKŁADNIKI JAKIE ZAWIERAJĄ oferowane PRODUKTY ŻYWNOŚCIOWE I JAK TO POTENCJALNIE WPŁYWA NA zdrowie młodych ludzi. Zaproszono DYREKTORÓW SZKÓŁ NA PREZENTACJE PRODUKTÓW FIRMY x A DLA PICU POJĘKIWAŁY TROCHĘ PANIE Z SANEPIDU, NIEPRZYGOTOWANE? CZY ZASKOCZONE PROFESJONALIZMEM FIRMY?... Zapędzone W KOZI RÓG (NA PYT. ZASTĘPCA NIE WYDUKAŁ ODPOWIEDZI). TAKIE DZIAŁANIA DALEKO ODBIEGAJĄ OD NAŁOŻONYCH NA SANEPID KOMPETENCJI, a może nie? co sanepid na dane wynikające z kart żywienia w zakresie kaloryczności dostarczanych posiłków? co na głosy zaniepokojonych słusznie rodziców? Choć już sanepid nie bada posiłków to jednak ochrona zdrowia publicznego jest w zakresie jego właściwości - a odżywianie to podstawa zdrowia młodego Polaka!

kiedyś Mirek gotował dla szkoły obiady były rewelka to go zniszczyli bo niby za "drogo" wygryzła (po znajomościach strażaków) go pseudo oliwia miałem nieprzyjemność posmakować tego czegoś co według oliwi nazywa się obiadem porażka

Po interwencji rodzicow racja zywieniowa owocow podniosla sie do polowy jablka ,pomaranczy itd.tylko czy rodzice maja pilnowac twgo co zostalo zawarte w umowie?????Pani dyrektor jest odpowiedzialne za to co dzieci dostaja,tylko ciagle zwala odpowiedzialnosc na Panie Wożne!!!!!!umywa rece od odpowiedzialnosci!!!!!!!!!A Panie wozne bojac sie o stanowiska pracy bo sa 4 na 3 oddzialy wiec jedna jest zbedna,nie beda przeciwko niej.
Rozumiemy je i wybaczamy ,wkoncu ciezko znalezc prace na miejcu panstwowa.4 na 3 oddzialy ,Pani z emerytura pracujaca jako wozna,Pani dyrektor i Pani Renata we dwie nie dopilnowuja istotnych warunkow zamowienia.!!!!!!!Wiec moze zatrudnijmy ktoregos z rodzicow,bo widac ze maja wieksze kwalifikacje niz te dwie Panie razem wziete!!!!!!!!!!!!!!

Wszyscy zapominają , że miastem Piechowice zarzadza burmistrz który niestety od wszystkiego umywa ręce, za nic nie odpowiada, pomału rozwalając wszystko co dobrze w mieście funkcjonowało. Parę dni temu w NJ burmistrz wypowiada się że nie jest z budżetewm Piechowic az tak źle żeby pozbawiać ludzi rozrywki, więc nie ma potrzeby rezygnować z bogatych imprez , bankietów i t.p. a teraz rodzicom opowiada bajki , ze na remont przedszkolnej stołówki nie ma pieniędzy, rodzice powinni zainteresować sprawą kuratorium oswiaty

Dlaczegno nie zaprosicie tv? Moze wystaarczy tylko postraszyc pana burmistrza?

Potkanski i Kaminski dostali role od Zoski, zeby zagrali w filmie "PIECHOWICE-TYTANIC " jako szczury ladowe!!!!Sami rzescie "ugotowali dzieciom" swoimi uchwalami taki obiadek. SMACZNEGO RADNI-BEZRADNI !!!!

Zośka od dawna jest burmistrzem o czy urzędujący jeszcze nie wie.

Radni Zośki robią czarny PR, że w Piechowicach wszystko co złe, jest winą obecnego burmistrza. Nawet to, że dziecko jakiejś pani się nie najada to też wina burmistrza. To chore! Ktoś zapomniał, że to dyrektorka ustala jadłospis. Panie Potkański, a jak żywienie wygląda np. w Jeleniej Górze?

To nieprawda że "...Powodem zamknięcia przedszkolnej kuchni w ubiegłym roku było niespełnianie przez nią norm sanepidowskich." - w protokołach pokontrolnych sanepidu nie ma żadnych tego typu uwag!!!!!!!!!! Wychodzi na to że to Pani Biel z Burmistrzem Rudolfem sami tak zadecydowali, ale nasz świetny burmistrz na pewno się wszystkiego wyprze i zwali na Dyrektorkę albo jeszcze lepiej - na RODZICÓW!!!!!!!

Prezes Wojtaś do swjej " prywatnej" remizy przy pomocy sprzętu i ludzi z ZUK zrobił sobie chodniczek i umieścił kamerkę .A pan Kamiński dalej bezrobotny .

SANEPID NIE zalecał ani NIE nakazywał ZAMKNIĘCIA kuchni od września 2013
propozycja kateringu to propozycja DYREKTORKI, inne rozwiązania nie były rozpatrywane.
Dyrektorka nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie radnych :
co należało zmodernizować w kuchni aby działała i jaki byłby koszt tej modernizacji? (dlaczego dopiero teraz a nie przed wprowadzeniem kateringu
Ucieszyła się z faktu ,że problem kuchni wypłynął? dlaczego?
Wiedziała,od 1996 r. że potrzebna jest modernizacja kuchni a wolała zrobić elewację i jakieś inne remonty, w czasie swoich rządów.Dlaczego zasłaniała się budową nowej kuchni?. Planowała kupić piec a zlikwidowała kuchnie. Trudno dopatrzyć się logiki w działaniach.
Dyrektorka nie zadbała o dobro dzieci, pozbawiła miejsc pracy piechowiczan
o co tak naprawdę chodziło? Może pan Redaktor dotrze do sedna problemu

najważneijsze dopiero przed nami, zobaczycie w najbliższych dniach... do wszystkich, którzy głosowali na Nowe-Go: jak się czujecie?

witam wszystkich rodziców
składam propozycje mojego cateringu na probe chętnie zajmę się żywieniem waszych dzieci jestem pewny ze sobie poradzę mam doświadczenie jeżeli popełnię błąd dzień dziecka dla wszystkich dzieci i rodziców zrobię za darmo tel 697060583

witam wszystkich rodziców
składam propozycje mojego cateringu na probe chętnie zajmę się żywieniem waszych dzieci jestem pewny ze sobie poradzę mam doświadczenie jeżeli popełnię błąd dzień dziecka dla wszystkich dzieci i rodziców zrobię za darmo tel 697060583

my rodzice próbowaliśmy walczyć z kateringiem od początku ale pani dyrektor nie chciała słyszeć naszych sprzeciwów również pan burmistrz który trzyma stronę pani Biel,tak jest dobrze bo ona nic nie potrzebuje zabawki do budynku i na zewnątrz kupują rodzice i sponsorzy .kuchnie przez tyle lat po troszkę można było wyremontować i kupić nowy sprzęt a nie likwidować ale tak jest najprościej.najlepiej będzie jak teraz wymienimy burmistrza i panią dyrektor Grażynę Biel.

Brawo mamusiu.
Wyposażenie kuchni i remont to koszt około 200-250tyś złotych. Skąd miasto na to weźmie? Poza tym trzeba zatrudnić dwie, trzy panie, które będą tam pracować (chętne się znajdą, ale pieniążków brak), może masz ochotę być sponsorem?

Miasto zaoszczędziło na kateringu w tym przedszkolu ok 20 tyś przy założeniu iż kwota przetargu wyniosła by 77 tys.( źródło-budżet przedstawiony na spotkaniu Rady) gdzie oszczędność skoro P. Wojtas podniosła cenę o ponad 20 tys i dostała to co chciała????

popieram oboje nie nadaja sie na swoje stanowiska. Pani Biel za bardzo udeżyła władza i to ze moze sobie pakowac pieniadze do kieszeni. Dzieki czemu..... kosztem naszych dzieci.

ciekawe czy pani Grażyna Biel bedzie takimi smieciami żywić swojego wnuka lub wnuczke

Uważam że Catering był prywatnym wymysłem p.Dyrektor a Burmistrz po prostu jej zaufał i myślał że skoro osoba która od tylu lat zarządza przedszkolem mówi że tak musi być to znaczy że raczej wie co robi...Może sam pomysł Cateringu nie byłby taki zły gdybyśmy dali szanse jakiemus innemu usługodawcy,niestety chętnych brak i p.Wojtas doskonale zdaje sobie z tego sprawę,co też tłumaczy jego "olewający" stosunek do sprawy.
Ponaddto wielkie a nawet ogromne BRAWA dla rodziców którzy poświęcili swój czas i energie aby zająć się ta sprawą.Chodż nie wszyscy mogą brać czynny w tym udział(z baraku czasu) to jesteśmy z Wami i bardzo Wam dziękujemy!!!

Brawo dziewczyny ! w Końcu ktoś otworzył buzie w tych zapyziałych Piechowicach ! Wszędzie tylko znajomości i nikogo nie obchodzi ani dobro dzieci w przedszkolach ani pracowników.Dorwać się do stołka i trzepać kase-motto polaczków. A władze miasta niech się w końcu obudzą i dadzą ludzi ambitnych i takich którzy zmienią złą opinie szkolnictwa w Piechowicach.. bo wniosek taki że może niektóre osoby się już po prostu się wypaliły i sobie nie radzą. Jeszcze raz brawa dla rodziców za odwagę :)

Jak sie wam wydaje czyje poprzednie dzialania doprowadzily do dzisiejszego stanu??? Zoska co chodzila z podbitym okiem na lekcje do szkoly (wielka-doslownie dyr.) i Kaminski ,ktorego corcia wali na zapleczu amfetamine ,ktora jej sprzedaje Celejowski!!!

Przetarg był otwarty, więc każdy mógł startować.
Stawka, za posiłki z dostawą jest tak niska, że żadna firma z okolic nie miała zamiaru dokładać do interesu. Ile kilometrów jest z Jeleniej czy Kowar? Proszę policzyć dojazd 3 krotne w obie strony z ww miejscowości do Piechowic.
I? Jak liczenie?
Do tego prowadzenie kuchni i wsad do kotła.
Cieszcie się, że ktoś dla tych dzieci gotuje za takie pieniądze, bo jakby firma z okolic wystartowała jako jedyna i dała stawkę 10-12 złotych to nie liczcie, że dzieci jadłyby codziennie łososia, schabowego, pierś z kurczaka, a na deser tiramisu czy szarlotkę na ciepło z bitą śmietaną i ananasa (nie z puszki), a na śniadanie kakao, sałakę owocową i chleb razowy z szynką, sałatą i ogórkiem ekologicznym.
Zapiszcie dzieci do przedszkola prywatnego i zapłacicie 800-1200 złotych miesięcznie i liczcie na o, że jedzenie będzie inne.
Naiwność ludzka jest straszna!!!!!

03741 CO Ty bredzisz w "prywatnej straży" przygotowuje się posiłki na nie swoim sprzęcie, jeździ się samochodami
"prywatnej straży", zatrudnia się na etatach rodzinkę, to tylko potrafi stary czerwony wieprz. Po dwóch kadencjach raz nauczycieli, a teraz przypadkowych ludzi to na koniec kadencji przyjdzie tylko zgasić światło.

W drugim przedszkolu stawka zywieniowa jest taka sama ,a jednak dzieci jedza domowe ciasta nie ma parowek ani mortadeli.Na sniadania jest pasta z makreli,pasta jajeczna,twarozek ze szczypiorkiem.Panie same robia pierogi,pampuchy.Zreszta coz tu wiecej gadac.Miedzy firma kateringowa a przedszkolem jest zawarta umowa.Firma ma spelniac pewne warunki .Jesli ich nie spelnia NIECH SPADA NA DRZEWO!!!!!Wczoraj znowu kilkoro dzieci narzekalo na bole brzucha.Tym razem sprawa zajmie sie sanepid.

Oczywiście ból brzucha u dzieci rodziców, którzy narzekają?
Brawo!!! Idealny dowód na złe żywienie!!!!

a może trzeba było porozmawiać najpierw normalnie z firmą, zgłosić swoje zastrzeżenia, podać propozycje a nie odrazu siać całą aferę no chyba, że ktoś ma w tym interes....? a tak na marginesie w piechowicach żadne z dzieci w domu nie je parówek? a jaki był problem z wykreśleniem tych parówek i mortadeli z jadłospisu? chyba zabrakło dobrej woli dogadania się przecież to chodzi o państwa dzieci. Życzę aby udało wam się wszystkim jakoś tą sprawę rozwiązać- normalnie, bez ****stwa.

Ale się garkotłuki z funkcjonariuszami nawalają,specjalność dolnośląska?

No to podlewajcie dalej sosikiem:))

jak widzę jak te dzieci jedzą śniadanie bez talerzyków to mam dreszcze jak cyganie!!!!!!!!! tą martadele to strach psu podać. popieram te Panie i życzę aby udało się wywalczyć dobre posiłki dla naszych dzieci.

To przedszkola nie stać nawet na talerzyki, a może panie z obsługi nie mają ochoty zmywać?

mam propozycję niech mamy przedszkolaków gotują posiłki i dowożą do przedszkola- zdrowo i kolorowo no i najważniejsze przepisowo będzie

ale przepraszam jak byłem w wieku moich dzieci uwielbiałem smażona mortadelę a teraz proszę -- jakie państwo ciekawe co w w domach jecie takiego drogiego i super zdrowego . Starzy ludzie a g**** .

Polityka polityką, wybory wyborami, ale tutaj przecież chodzi o dobro dzieci i to tych najmłodszych. Jakimi kwestiami kieruje się zarząd firmy "Oliwia" aby z jednej strony podpisywać umowę na określony jadłospis a następnie serwować pieczoną kiełbasę lub kotlety z mortadeli. Należy wspomnieć, iż każdy kto przystępował by do przetargu oszacował by kosztorys wstępny,przygotował ofertę i dopiero zgłosił się na przetarg. W tej sytuacji, wszystko wskazuje na to iż, podjęto kroki aby drastycznie i jak najbardziej to możliwe obniżyć koszty cateringowe po wygranym przetargu - a co za tym idzie jest to świadome działanie prowadzące do nienależytego wykonywania umowy kateringowej. Żeby takie rzeczy robić, żeby dzieci źle się czuły po posiłkach, to już jest WSTYD !!!. Sugeruje aby firma "Oliwia" podeszła poważnie do sprawy, i wykazała większe zainteresowanie powstałym problemem.Jednym z fundamentów prowadzenia firmy cateringowej są opinie innych i nie ma umowy, której nie można rozwiązać. W dzisiejszych czasach jest to nie do pomyślenia aby oszukiwać i zarabiać w taki sposób !!! Jestem 100 % za rodzicami, przykro mi, że w tym kraju nawet w przedszkolach trzeba pilnować aby nie oszukiwano naszych dzieci.

Sa parowki i "parowki"nikt nie twierdzi ze dzieci w domu ich nie jedza,ale skoro firma karmi dzieci mortadela za 3,99 to myslisz ze parowki sa z gornej pólki?????a poza tym sa normy zywieniowe ktore kazde przedszkole w Polsce musi spelniac!!!!!!!!!!a poza tym jesli w firmie cateringowej bylaby dietetyczka z odpowiednimi kwalifikacjami mortadela nie pojawila by sie w jadlospisie!!!!!

modna jest Nutella,może to przejdzie?

Pewnych parówek mój pies nie chce,biedny pies,ale spsiały kapitalizm go zmusi;))

potwierdzam, pewnie chodzi o te parowki w duzej paczce z Biedronki. Jakis czas temu rozbawila mnie reakcja szczurka mojej kolezanki. Omal sie nie zabil wyskakujac z terrarium gdy wlozylem tam kawalek takiej parowki.

To juz wiecie co je wiekszosc z ludzi kazdego dnia kupujac co najtansze ...