Marek Napiórkowski na scenie pojawił się z dwoma muzykami: Andrzejem Święsem (czołowym kontrabasistą młodego pokolenia jazzowego) i perkusistą, Michałem Miśkiewiczem (z TEJ muzycznej rodziny). Kiedy jeleniogórski muzyk zapowiedział wejście saksofonisty Henryka Miśkiewicza - „najskromniejszego mistrza w swojej dziedzinie i człowieka poczciwego” - atmosfera na widowni podniosła się o kilka stopni. Henryk Miśkiewicz z marszu uwiódł publiczność. Grzegorz Turnau miał już proste zadanie: zaśpiewać swoje przeboje i zebrać burzę oklasków. Krakowski piosenkarz wdzięcznie tłumaczył się nie tylko ze swojego adresu na Brackiej. Przypomniał, że jego mama kończyła cieplickie gimnazjum, a rodzina mieszkała w Jeleniej Górze przy ul. Prusa. „Właściwie to jestem stąd” - rzucił mistrz słowa i muzyki.
Gospodarzem tego wieczoru był Marek Napiórkowski. Na widowni siedziała jego mama, siostra, znajomi. Muzyk kilkakrotnie podkreślał swój związek z Jelenią Górą. Kiedy Grzegorz Turnau wspomniał o swojej współpracy z muzykami wrocławskiej sceny jazzowej, Marek Napiórkowski zareagował natychmiast: „jestem z Jeleniej Góry”. I Turnau musiał się znów tłumaczyć, że „dla krakowskiego piosenkarza nie jest to przyjemność tak oczywista”. Jedno jest pewne: muzycy, którzy na co dzień siedzą „na różnych chmurach” (określenie Turnaua), wypełnili wieczór znakomitą muzyką i dobrą energią.
Dziś, w niedzielę 16 października, w Filharmonii Dolnośląskiej druga odsłona Festiwalu JGJ Jeleniogórskie Gwiazdy Jazzu. Zagra Maciej Obara. Jego gościem będzie Zbigniew Namysłowski!
Komentarze (4)
Koncert był rewelacyjny, Napiórkowski wymiata niczym Hendrix, Miśkiewicz - czapki z głów, Turnau - świetny kontakt z publiką - Ponad 2 godziny wyśmienitej muzy. Niepotrzebne jedynie publiczne podziękowania dla Zawiły i Łużniaka.
Żałuję, że mnie tam nie było, ale kilka razy byłam na Marka koncercie poza Jelenią Górą i wiem, że przedstawia się publiczności mówiąc ... "Marek NAP Napiórkowski ...Jelenia Góra"