To jest archiwalna wersja serwisu nj24.pl Tygodnika Nowiny Jeleniogórskie. Zapraszamy do nowej odsłony: NJ24.PL.

Ile na obwodnicę?

Kolejne kłopoty w sprawie obwodnicy południowej. Co prawda jest już wykonawca, ale wciąż nie wiadomo, jaką kwotę z funduszy europejskich dostanie miasto na budowę tej drogi.

- Zgodnie z zapowiedziami, wysłałem już do urzędu niezbędne dokumenty, teraz będziemy czekać na decyzję – mówi prezydent Marek Obrębalski. Nie ukrywa, że liczy na dofinansowanie w wysokości 50% inwestycji, czyli ok. 42 miliony złotych.

Może się jednak okazać, że kwota przelana na konto urzędu będzie dużo niższa, nawet w wysokości ledwie 30 mln. złotych. Dlaczego? Wszystko zależy od interpretacji umowy przez zarząd województwa dolnośląskiego.

Według umowy, miasto miało otrzymać dofinansowanie w wysokości 50% inwestycji ale w kwocie nie większej, jak 46 mln. złotych. Po sporządzeniu kosztorysu inwestorskiego okazało się, te 46 milionów stanowi ledwie 36% kosztów inwestycji (kosztorys opiewał na 123 mln. złotych). Tyle, że wykonawca wybuduje obwodnicę za niecałe 83 miliony złotych. Jeśli wyliczyć 36% od tej kwoty to wychodzi, że miasto może dostać zaledwie 30 mln. złotych. Resztę, czyli ponad 50 milionów, będzie musiało dołożyć z własnego budżetu.

- Wszystko zależy także od kursu euro – mówi wicemarszałek dolnośląski Jerzy Łużniak. - My dostajemy pieniądze z RPO w euro, potem przeliczamy je na złotówki.
Im silniejszy kurs euro, tym lepiej dla miasta, bo otrzyma więcej pieniędzy. Tyle tylko, że ostatnio kurs euro jest średni, gorszy niż kiedy podpisywano umowę.

Jak mówi, nawet gdyby kwota dotacji była mniejsza niż pierwotnie oczekiwano, miasto nie jest na straconej pozycji. - Co roku przyznajemy pieniądze na infrastrukturę drogową dla miast grodzkich. To pieniądze na budowę mostów, wiaduktów. Jelenia Góra za te pieniądze remontowała kilka lat temu estakadę na Zabobrzu. W tym roku też otrzymała pieniądze z tej puli i musi je wykorzystać do końca roku – powiedział J. Łużniak.

Prezydent Marek Obrębalski uważa jednak, że urząd marszałkowski nie ma wyboru i powinien przelać 50% kosztów inwestycji. - Tak jest skonstruowana umowa – powiedział.

Decyzja zapadnie wkrótce na posiedzeniu zarządu województwa.