Na równe nogi postawił jeleniogórskie służby mężczyzna około czterdziestki. Wszedł na dach pustostanu w Jeżowie i nie chce zejść. - Nie wiadomo, o co mu chodzi, nie ma żadnych żądań – mówi kpt Andrzej Ciosk, rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Jeleniej Górze.
Na równe nogi postawił jeleniogórskie służby mężczyzna około czterdziestki. Wszedł na dach pustostanu w Jeżowie i nie chce zejść. - Nie wiadomo, o co mu chodzi, nie ma żadnych żądań – mówi kpt Andrzej Ciosk, rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Jeleniej Górze.
- Początkowo mieliśmy zgłoszenie o pożarze. Dzwonił właśnie ten mężczyzna. Mówił, że jest uwięziony w płomieniach – mówi kpt. Ciosk. Okazało się jednak, że żadnego pożaru nie było.
Strażacy zastali natomiast mężczyznę siedzącego na dachu budynku – niedokończonej budowy. Obiekt jest zadaszony, ale nie ma okien ani wyposażenia. Całość porastają chaszcze, wygląda na porzuconą budowę.
Nie wiadomo, kim jest ten mężczyzna. Wcześniej ukradł busa pod jednym z marketów w mieście, ale nie ujechał nim daleko. - Nie chce zejść, nie wiadomo dlaczego tam wszedł, opowiada różne rzeczy, krzyczał do ludzi, machał im – mówi kpt. Ciosk. - Siedzi w sumie na niewielkiej wysokości ok. 6 metrów.
Strażacy i policjanci próbowali nakłonić go do zejścia i dwukrotnie prawie się to udało. Był już poniżej połowy drabiny, ale za każdym razem rozmyślał się i wracał na górę.
Raz wszedł po niego kpt. Ciosk. - On ma na imię Andrzej, ja też, nawiązaliśmy rozmowę. Prawie go nakłoniłem do zejścia. Był już prawie na dole, ale nagle uciekł w górę – mówi.
Mężczyzna nie ma żadnych żądań. - Mówił coś o rozwodzie, w ogóle mówił dużo od rzeczy, trudno z tego coś posklejać – relacjonuje rzecznik straży. Podejrzewa się, że jest pijany, albo też pod wpływem środków odurzających.
- Nie możemy go zostawić, bo jest niebezpiecznie, może rzucić się w dół, spaść i potłuc o kamienie – mówi kpt. Ciosk.
W okolicy są zniecierpliwieni mieszkańcy. Akcja spowodowała bowiem, że część ulicy Polnej jest zablokowana i ludzie nie mają jak dojechać do swoich domów.
AKTUALIZACJA
Mężczyzna w końcu dał się namówić policjantom i strażakom do zejścia. Ok. godz. 20.40 zsunął się po dachówkach w dół na skokochron. Podczas obezwładniania go próbował się wyrywać i uciekać. Mężczyźnie udzielono pomocy (miał m.in. zmarznięte ręce), zostanie przewieziony do szpitala psychiatrycznego na obserwację. Na dachu przebywał ponad 5 i pół godziny.
Komentarze (15)
"Siedzi w sumie na niewielkiej wysokości ok. 6 metrów."
"Był już prawie na dole, ale nagle uciekł w górę "
Ludzie nie mogę do domów dojechać, dobre dobre:) Ale jak fajnie sobie zasiadł, siedzi jak mikołaj na dachu
wcześniej chciał ukraść auto
:lol: Siedzi zupełnie wyluzowany gośc...haha
przed wejsciem na dach ukradl samochod spod konfortu na podwalu
:confused: zszedł już??????????
z ARMATKI WODNEJ BARANA POCZESTUJCIE TO SZYBKO MU D..A ZMARZNIE I ZEJDZIE SAM NA DOL
widać że to rolnik , ale z drugiej strony gdzie golf?
około godziny 19:30 siedział dalej a pół godziny wcześniej ściągnął buty i skarpety i tak siedział dalej. Ręce ma granatowe. 100% coś wziął bo nie czuje zimna i ma halucynacje!! Ubrany bardzo porządnie jak przedstawiciel jakiejś firmy
no to dzieje sie w naszym jeżowie :lol:
Tak są podpisane zdjęcia, więc dziennikarzyna zna gościa. Apel do Policji: jeżeli nie wiecie kto to, zapytajcie ROBA i AJSA...
Z dachu dla jaj pooglądał swój kraj, jak to śpiewa Panas z Lady Pank :)
a gdzie banaszak ?! :)z całym szacunkiem dla "ROB", ale to działka banaszaka, on to robi najlepiej ! przynajmniej zdjęcia wyraźniejsze i wiadomości nienaciągane ! Panie Banaszak, opuszcza się Pan ostatnio ! Sport sportem, ale czytelnicy chcą jeszcze czegoś z życia naszej prowincyjki - konkretów !!!!!!!!!!