To jest archiwalna wersja serwisu nj24.pl Tygodnika Nowiny Jeleniogórskie. Zapraszamy do nowej odsłony: NJ24.PL.

Wyciąg dla narciarzy nieczynny

Mimo obfitych opadów śniegu i sprzyjającej aury pogody jedyny wyciąg w regionie lwóweckim, na tzw. szkolnej górce w Lwówku Śląskim, jest nieczynny. Narciarze muszą zadowolić się obleganymi wyciągami w miejscowościach górskich. Przyczyna tkwi w biurokracji.

- Przyjechałem z Bolesławca, mam już ponad 50 lat. Co roku przyjeżdżam do was pojeździć na nartach. Ceny są bardzo niskie a miejsce mniej oblegane jak stoki w Świeradowie czy Karpaczu, ale wejdę 3-4 razy na górkę i już nie mam siły – mówi Marian Zatorski, pasjonat narciarstwa z Bolesławca.

W ostatni weekend dziesiątki samochodów podjeżdżało pod „szkolną górkę” w Lwówku Śląskim, ale kierowcy spoglądali tylko na wyciąg i widząc, że ten jest nieczynny zawracali. Wielu z nich deklarowało, że wolą jechać na górskie i oblegane stoki na przykład w Karpaczu niż wchodzić pieszo na górkę w Lwówku Śląskim. Z pozoru bardzo błaha sprawa uruchomienia wyciągu utknęła w biurokratycznych przepisach i dziesiątkach pozwoleń.

- Od pewnego czasu weszły w życie bardzo rygorystyczne przepisy i każdy wyciąg musi być kontrolowany przez urząd nadzoru technicznego. Wyciąg nie przeszedł kontroli, a sprawa ciągnie się już od sierpnia – mówi Jerzy Pawłusiów, dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji w Lwówku Śląskim.

W czasie kontroli, którą wykonywali urzędnicy z Krakowa okazało się, że na kole, które obsługuje wyciąg pojawiło się kilka czteromilimetrowych pęknięć. Jak dowiedzieliśmy się od dyrektora OSiR-u, urzędnicy z nadzoru technicznego mają „swojego” spawacza, który posiada pełne uprawnienia do „załatania” pęknięć, ale do wszystkiego potrzebny jest stos dokumentów.

- Zaspawanie pęknięć przez uprawnioną osobę zajmie od kilkunastu do kilkudziesięciu minut, ale okazuje się, że przed spawaniem trzeba przygotować bardzo obszerną dokumentację. Dokumenty musi przygotować osoba, która będzie spawała. Niestety, to wszystko trwa – dodaje Jerzy Pawłusiów.

Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że praca spawacza wyceniona została na 100 zł, a dokumentacja z „kilku spawów” i całego projektu to wydatek rzędu…1000 zł! Dokumenty, które już zostały sporządzone i przesłane do urzędników z nadzoru technicznego muszą zyskać ich akceptację. Wszystko to niestety wydłuża czas otwarcia wyciągu dla narciarzy w Lwówku Śląskim.