To jest archiwalna wersja serwisu nj24.pl Tygodnika Nowiny Jeleniogórskie. Zapraszamy do nowej odsłony: NJ24.PL.

Wezwij kominiarza! Sezon grzewczy za pasem

Wezwij kominiarza! Sezon grzewczy za pasem

Sadza w kominie, zły stan techniczny przewodów kominowych lub ich nieszczelność są najczęstszymi przyczynami pożarów w okresie grzewczym. Strażacy apelują o regularne kontrole systemów ogrzewania. Najbliższe dni to ostatni dzwonek na wezwanie kominiarza.

Na alarm biją strażacy, którzy w okresie od września ubiegłego roku do marca tegorocznego z powodu zapchanych kominów, nieszczelnych i w złym stanie technicznym przewodów kominowych wyjeżdżali aż 142 razy na terenie naszego powiatu. Bywały przypadki, że na skuteczną interwencję było już niestety za późno. Właściciele lokali często zapominają o obowiązku regularnych przeglądów przewodów.

- Co najmniej cztery razy do roku opalający na tzw. paliwo stałe, czyli węgiel, koks, eko-groszek, miał węglowy czy drewno powinni wezwać kominiarza. Wynika to z Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 07.06.2010 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej – przypomina kpt. Andrzej Ciosk, rzecznik prasowy PSP w Jeleniej Górze.

Rzadziej, bo tylko dwa razy do roku należy kontrolować przewody spalinowe, a jedynie raz na dwanaście miesięcy wentylacyjne.

- Jak co roku o tej porze odnotowujemy wzrost liczby zamówień na rutynowe kontrole stanu technicznego przewodów. Jednorazowy koszt takiego przeglądu waha się w granicach 50-60 złotych plus VAT – informuje Leszek Rzucidło, kierownik Zakładu Kominiarskiego w Jeleniej Górze.

Kontrola zazwyczaj polega na sprawdzeniu m.in. czy w przewodach dymowych nie zalega sadza, która może ulec ewentualnemu zapaleniu oraz czy w przewodach wentylacyjnych nie pojawiły się pajęczyny, kurz lub inne groźne zanieczyszczenia. Nie należy też zapominać o corocznej kontroli instalacji grzewczej.
W razie braku podobnej kontroli kominiarskiej i ewentualnego pożaru strażacy mają możliwość ukarania właściciela lokalu grzywną w maksymalnej wysokości 500 złotych.

Zgubnym nawykiem mieszkańców jest również zakrywanie kratek wentylacyjnych w hermetycznie zamykanych pomieszczeniach. Szczelne, plastikowe okna ograniczają prawidłowy ruch powietrza. Najlepiej jeśli mają wmontowane tzw. mikrouchyły, ale jeśli ich brak, wówczas nieodzowne jest regularne wietrzenie. Niebezpieczne jest też palenie plastikowymi butelkami, ubraniami, starymi meblami czy panelami, bo osiadająca na przewodach sadza może okazać się bardzo niebezpieczna.

Coraz bardziej popularnym urządzeniem stają się tzw. czujniki gazu, dymu i czadu, które mają za zadanie ostrzec w porę lokatorów przed ewentualnym niebezpieczeństwem. Najcenniejszym detektorem jest niewątpliwie czujka czadu- śmiertelnego, bezwonnego gazu. Wszystkie działają w podobny sposób. W przypadku pojawienia się niebezpiecznego stężenia gazów w powietrzu czujniki zaczynają przeraźliwie głośno piszczeć.

CZUJNIKI, KTÓRE MOGĄ URATOWAĆ CI ŻYCIE

Czujniki czadu – koszt już od 133 złotych (markowe na baterie) lub od 148 złotych (markowe zasilane prądem)
Obie czujki należy montować najlepiej w korytarzu, na wysokości około 150 centymetrów nad podłogą. Każda z nich musi posiadać specjalny certyfikat.

Czujniki gazu – koszt już od 64 złotych, powinny być montowane 50 centymetrów od sufitu w przypadku gazu ziemnego i do 30 centymetrów nad podłogą w przypadku gazu propan-butan, w pomieszczeniu o największym zagrożeniu

Czujniki dymu – koszt już od 34 złotych (na baterie), montowane powinny również w korytarzu, blisko sufitu