Informujemy, że msza św. za duszę Ś.P. Juliusza Naumowicza odprawiona zostanie we wtorek (30 kwietnia) o godz. 16. w kościele pw. Bożego Ciała przy ul. Frańciszkańskiej w Szklarskiej Porębie.
Mistrz Waloński wraca w objęcia matki ziemi. Wielki człowiek, coraz mniej takich ludzi - teraz pozostaje tylko zapalić znicz, prawdziwy, inny niż te wszędzie widoczne bezsensowne nawiasy z gwiazdkami nijak się mające do okazywania szacunku i pamięci.
pampa | 29 kwietnia, 2013 - 18:31
Czołem panie chorąży.
poiu | 29 kwietnia, 2013 - 21:42
Kiedyś miałem okazję Go poznać i porozmawiać. Niesamowity był ...
Cóż, biologi się nie oszuka, ale jednak szkoda....
MHZ | 29 kwietnia, 2013 - 21:55
"Kiedy góral umiera to góry z żalu sine
Pochylają nad nim głowy,jak nad swoim synem..."
Antoni | 30 kwietnia, 2013 - 08:33
Żegnaj PRZYJACIELU
były oficer WOP | 30 kwietnia, 2013 - 08:45
Juliusz Naumowicz kiedyś pracował w WOP-ie w Szklarskiej Porębie i był chorążym. Miał chorą żonę i niestety nie dbał o nią. W tamtych czasach J. Naumowicz nie był pozytywną postacią.
Henryk Walezy | 30 kwietnia, 2013 - 13:59
Panie Oficerze... wstyd-WIELKI WSTYD... nie uczono obywatela ze o zmyrlych tylko dobrze mowic wypada?!
Regina1 | 30 kwietnia, 2013 - 18:03
Mnie uczono, że oficer powinien dbać o swoją damę. Ale zmarły Naumowicz nie był oficerem, tylko chorążym. I nie sprostał życiowym zadaniom. Zresztą zmarła (była żona) Naumowicza długo leczyła się w szpitalach. Szkoda tej kobiety.
Wołkowyja bis | 30 kwietnia, 2013 - 20:03
Zmarłemu należy się szacunek... a dzień pożegnania pana Juliana nie jest czasem na tego rodzaju wypominki i wymianę poglądów czy był taki czy siaki. Był pan Julian jaki był a dziś go już z nami nie ma a wy moglibyście przynajmniej w tym dniu zachowywać się przyzwoicie. Nie wiecie co to znaczy to po prostu milczcie. Piszę to choć wiem że i tak nie zrobi to na was żadnego wrażenia bo już tacy jesteście.
Komentarze (10)
Mistrz Waloński wraca w objęcia matki ziemi. Wielki człowiek, coraz mniej takich ludzi - teraz pozostaje tylko zapalić znicz, prawdziwy, inny niż te wszędzie widoczne bezsensowne nawiasy z gwiazdkami nijak się mające do okazywania szacunku i pamięci.
Czołem panie chorąży.
Kiedyś miałem okazję Go poznać i porozmawiać. Niesamowity był ...
Cóż, biologi się nie oszuka, ale jednak szkoda....
"Kiedy góral umiera to góry z żalu sine
Pochylają nad nim głowy,jak nad swoim synem..."
Żegnaj PRZYJACIELU
Juliusz Naumowicz kiedyś pracował w WOP-ie w Szklarskiej Porębie i był chorążym. Miał chorą żonę i niestety nie dbał o nią. W tamtych czasach J. Naumowicz nie był pozytywną postacią.
Panie Oficerze... wstyd-WIELKI WSTYD... nie uczono obywatela ze o zmyrlych tylko dobrze mowic wypada?!
Mnie uczono, że oficer powinien dbać o swoją damę. Ale zmarły Naumowicz nie był oficerem, tylko chorążym. I nie sprostał życiowym zadaniom. Zresztą zmarła (była żona) Naumowicza długo leczyła się w szpitalach. Szkoda tej kobiety.
Zmarłemu należy się szacunek... a dzień pożegnania pana Juliana nie jest czasem na tego rodzaju wypominki i wymianę poglądów czy był taki czy siaki. Był pan Julian jaki był a dziś go już z nami nie ma a wy moglibyście przynajmniej w tym dniu zachowywać się przyzwoicie. Nie wiecie co to znaczy to po prostu milczcie. Piszę to choć wiem że i tak nie zrobi to na was żadnego wrażenia bo już tacy jesteście.