Zeznania Andrzeja S. były bardzo długie, a on sam uważa, że padł ofiarą intrygi. Opowiadał jak hoduje gołębie i w dniu, kiedy został zatrzymany szykował je do lotu. Zdaniem Andrzeja S., w tym dniu było bardzo gorąco. Kiedy z kolegami puszczali gołębie do lotów na stole stały literatki. - Chciało mi się bardzo pić, więc wziąłem literatkę i wypiłem. Okazało się, że był to alkohol. Piekło mnie bardzo. Obok stała puszka piwa, więc ją przechyliłem, ale tam był tak zwany "ubot" - wyjaśniał.
Sąd pytał, co to jest ten "ubot". Andrzej S. wyjaśnił, że to piwo zmieszane z wódką. Później dyrektor wsiadł do samochodu, aby wrócić do swojego domu. W drodze powrotnej złapali go policjanci, niestety dopiero po policyjnym pościgu. Strażnik graniczny, który zeznawał wczoraj jako świadek, twierdził, że Andrzej S. uciekał samochodem i nie reagował na sygnały świetlne i dźwiękowe. Andrzej S. tłumaczył, że nigdy nie wsiadał po alkoholu za kierownicę i nie wiedział dlaczego w literatce znajdował się alkohol. Zawsze w literatkach była woda mineralna.
Na sprawę karną nie stawił się wczoraj policjant, który miał zeznawać jako świadek dlatego sąd wyznaczył inny termin rozprawy. Kolejna rozprawa odbędzie się 15 listopada w Sądzie Rejonowym w Lwówku Śląskim. Najprawdopodobniej już wtedy sąd może wyda wyrok w sprawie, która poruszyła lokalne środowisko.
Andrzejowi S. grozi do 2 lat więzienia. Jeżeli otrzyma prawomocny wyrok skazujący straci także pracę jako dyrektor, a funkcję tą pełni nadal. Burmistrz Olszyny nie zawiesił go do dnia dzisiejszego w obowiązkach.
Sędzia Anetta Krawczyk nie zgodziła się na nagrywanie procesu karnego przeciwko Andrzejowi S., który twierdził, że rejestracja procesu przez media może wpłynąć na jego ewentualne zeznania. Rejestrować będzie można tylko odczytanie wyroku.
![]() |
![]() |
![]() |
Komentarze (1)
Przyszła kryska na matyska a on dalej pracuje jako dyrektor burmistrz Olszyny mógł zawiesić go w obowiązkach nie zrobił tego!!!!