Z reguły są to dokumenty komunikacyjne, których właścicieli z natury rzeczy ustalić jest bardzo łatwo. Urszula Kasica prowadząca Biuro Rzeczy Znalezionych przy starostwie jeleniogórskim wyjaśnia przy tym, że rzeczy trafiają tutaj głównie za pośrednictwem policji. A to dlatego, że znalazcy łatwiej odnaleźć komendę. Osobistego dostarczenia zguby nikt w urzędzie nie pamięta.
Ostatnio do BRzZ trafił portfel z sumą 470 zł i kartą bankomatową. Adresu tej osoby nie udało się ustalić, choć znane jest jej imię i nazwisko (z karty bankomatowej). Bank nie pomoże w takim ustaleniu, bo musi przestrzegać ochrony danych osobowych. Choć ten bank akurat podobno powiadomił właściciela karty, ale bez reakcji. Portfel z gotówką czeka więc na właściciela, który ma nieduże szanse tu trafić. Po dwóch latach gotówka zasili konto urzędu skarbowego.
Małe szanse na powrót do właściciela mają też dwie walizki, które zalegają w magazynie Biura. Są to przedmioty nieatrakcyjne i z nędzną zawartością. W jednej jest patyk, a w drugiej trochę odzieży męskiej, klucze i płyta CD. Urszula Kasica sama się dziwi po co ktoś to tutaj przywiózł.
W wypadku przedmiotów o znanym nazwisku i adresie właściciela okres przechowywania przez Biuro trwa rok. Potem pieniądze i kosztowności trafiają do urzędu skarbowego a inne do likwidacji.
Komentarze (5)
Zgubiłem nadzieje na lepsze,jest tam może?
to jest powiatowe biuro dla rzeczy znalezionych poza jelenią górą, a miejskie gdzie jest i jak mu się działa?
moze powiazac dzialalnosc z kontem na jakims portalu spolecznosciowym? tam przebieg informacji jest dynamiczny, a wiele takich dzialalnosci moze zyskac na popularnosci.
Takigorący temat ! Odwrócona hipoteka ,naciąganie emerytów aby zapisywali swoje nieruchomości za parę groszy.Od lat w tym przoduje Kościół i Caritas.
widac wcale nie jest takie zapomniane, skoro etacik jest i pensyjka do tego. ale kogo to obchodzi, przeciez to za panstwowe pieniadze.... prawda?